Zdecydowałam że robimy od razu koleje podejście. Co będzie to będzie, dla mnie najgorsze jest czekanie więc nie chcę robić żadnej przerwy. Poza tym miałam niedawno histeroskopie i trzeba to wykorzystać.
Penny napisała 5 dnia cyklu w czwartek lub piątek, ale mój 5 dzień to środa…. Więc wysłałam mail z zapytaniem kiedy najlepiej.
Bedziemy robić albo na cyklu całkowicie naturalnym, albo będzie kilka zastrzyków stymulujacych przed punkcja (menopur). Tego się dowiem po wizycie u Huseby.
W piątek zaczęłam googlowac najlepsze kliniki, i okazało się że jedna z najlepszych na świecie jest następnego dnia w Oslo!
rpt
Więc wysłałam prośbę o konsultacje.
Doktor z tej kliniki, po krótkim opisie przeze mnie mojej sytuacji, stwierdził, że najlepszym rozwiązaniem będzie dla mnie adopcja komórki bo wychodzi na to że to tutaj jest problem…..
Pierwsze co, to sprawdzili endometrium i po potwierdzeniu że jest ok, kazali mi czekać podczas gdy odmrazali zarodki.
Po ok 10 min przyszła do mnie pani embriolog, z wiadomością że odmrozily się jak trzeba, chociaż sama się obawiała czy dadzą radę. Więc wszystko było tak jak powinno.
Po transferze dostałam wlew, więc poleżałam tam sobie trochę.
Dostałam cała listę leków z opisem co i kiedy brać..
Test mam robić 30.12, i jeśli będzie w domu pozytywny to iść na betę.
Uczucia mam mieszane… Bardzo się boję, że mimo tego że zrobiliśmy histeroskopie i jestem cały czas na tylu lekach to boję się że będę jeszcze bardziej zawiedziona jeśli się nie uda tym razem….