Drugie usg Volvat

Nie spałam już od 3 rano z tego stresu…

O 12.30 byłam umówiona do pani która się nazywa Camilla Stadheim Hellum.

Bardzo miła pani doktor.

Opowiedziałam krótko swoją historie i wynik ostatniego usg, ledwo powstrzymując się od płaczu..

Siedząc już na krześle ginekologicznym nawet na początku nie chciałam patrzeć na ekran.

Dopiero spojrzałam jak powiedziała że wszystko jest w porządku, i wtedy na ekranie zobaczyłam że pęcherzyk nie jest pusty!

Zapewniała mnie że wszystko jest ok, ze jest pęcherzyk żółtkowy i zarodek, i że bije serce!

I jak się okazuje, pęcherzyk ciążowy wcale nie jest za duzy… Więc nie wiem czy Huseby źle mi napisał, czy źle zmierzył czy co jeszcze…

Nie pozwolila jednak na posłuchanie serca, bo coś zaczęła mówić że to nie dobre dla zarodka tak wcześnie… Trochę mnie to zdziwiło, ale nie naciskałam.

Według rozmiarów ciąża ma 6 tygodni i 1 dzien… Ale według obliczeń Penny 6+3.

Ale możliwe że implantacja była później.

Tyle stresu to ja w życiu nie miałam…..

Totalna panika…

Zapytałam wczoraj Huseby ile mm miał pęcherzyk ciążowy… Napisał że 28 mm… Więc od razu to sprawdziłam…

Więc jestem już pewna że nic z tego, chociaż Huseby i Penny twierdzą, że mam na to nie patrzeć..

Jutro w volvat wizyta, chyba musze być przygotowana na najgorsze….

Pierwsze usg 5+5(6?)- chyba nie jest dobrze…

  1. Byłam wczoraj u Huseby, ze względu na bolące jajniki.

I tak jak się spodziewałam – jestem przestymulowana. Mam płyn w macicy i mocno powiększone jajniki.

Zapytał czy chce się położyć do szpitala – podziękowałam za ofertę…

Mam więc odpoczywać.

Odnoście usg- jest jeden pęcherzyk, Huseby był zadowolony, twierdził ze wszystko wygląda tak jak ma być.

Zrobił też hcg- wynik 12000 więc tak jak powinno być.

Jednak zaczęłam czytać.. Powinno już być widać pęcherzyk żółtkowy…

Spanikowałam.

Napisałam do Penny oczywiście.

Umówiłam się na poniedziałek w innej klinice na usg.

Volvat tym razem.

Jestem przerażona….

Podsumowanie podejścia nr 8

Natural supported cycle (menopur 150 od 5 DC, później doszło cetrocide i 2x ovitrelle na koniec) :

  • 15 jajeczek
  • 10 zaplodnionych
  • 10 dotrwało do 3 doby w czym 2 idealne i 2 idealne –
  • Transfer 2 najpszych zarodków w 3 dobie
  • Z pozostałych 8, trzy dotrzymane do 6 doby ale padły
  • Test pozytywny ❤️

 

Beta nr 3 i wlew

Tym razem beta była po 17.30… Wykończyć chcą człowieka nerwowo chyba…

I odpowiedź od Penny

A dziś wciągu dnia byłam na wlewie. Zajęło to ok półtorej godziny.

Musiałam przed mieć wizytę u ginekologa w aleris żeby zatwierdził receptę.

Lek mają na miejscu.

 

Symptomy

Wlasciwie to nie czuję się w ciąży…

Jedyne co, to mam uczucie pieczenia w piersiach, i są pełniejsze.

Mam też skurcze jak na okres.

Budzę się dość wcześnie rano, a później muszę sobie zrobić drzemkę w ciągu dnia bo tak mi się chce spać.

Jutro kolejna beta, I jutro jadę na wlew.

Wlewy z intralipidu

Dostałam od Penny skierowanie na wlewy, ale oczywiście znaleźć kogo, kto je zrobi, graniczy z cudem…..

Więc zapytałam Penny, czy to jest takie ważne że je zrobię

 

Zapytałam Huseby gdzie mi mogą z tym pomóc, powiedział że Aleris.

Więc zadzwoniłam w poniedziałek, kobieta stwierdziła, że tak mogą pomóc, ale w razie czego pojechałam wczoraj do nich z recepta. Było to Aleris w Strømmen.

I okazało się, że niestety nie…

Więc zaczęłam wypytywać na grupach na Facebooku, mimo tego że Penny twierdzi, że nic się nie stanie jeśli ich nie przyjmę.

I na grupie I ivf w serum jakas Norweżka napisała żeby spróbować w aleris na Frogner.

Więc dziś z rana od razu za telefon, i tak, oni to robią, nawet sprzedają lek na miejscu.

Jedyne co, to muszę iść do nich do ginekologa najpierw żeby ta receptę zatwierdził.

Wizyta w piątek.

Aha, dziś rano byłam zrobić bete, ale oczywiście na wynik sobie trochę poczekam…..

Beta nr 1

Byłam dziś po 8 w furst zrobić bete i progesteron.

I dopiero przed 17 były wyniki…. (!)

Wiec jest dobrze.

Znalazłam różne tabelki w internecie ile powinno być, ale wszędzie co innego… W każdym bądź razie ma być powyżej 5.

Od razu wysłałam wynik do Penny

Więc teraz tylko do środy….

Ale nadal to do mnie nie dotarło. I bardzo się boję.

Jestem na zwolnieniu do końca tygodnia, dość mocno mnie pobolewają jajniki, w nocy się też obudziłam z okropnym bólem.

 

Kochani czytelnicy!

Kochani!

Dziękuję za wszystkie komentarze i wiadomości na blogu jak i na mail!

To jest niesamowite jak wielu z was się odezwało z gratulacjami!

Dajecie mi siłę!

Wczoraj spędziłam cały dzień na odpowiadaniu na wiadomości.

Dzwoniły do mnie osoby na messenger (zamieściłam post że się udało na grupie na Facebooku) , które mnie nawet nie znają ale znają moja historie, płacząc i gratulując!!

Jesteście niesamowici! (tak, odzywali się również mężczyźni).

Kilka dni temu, jeszcze przed testem napisała do mnie Norweżka oferując pomoc pieniężna. Oczywiście się nie zgodziłam. Ale uparła się że zorganizuje dla mnie splais jeśli się nie uda, żebym mogła kontynuować (kolejnym krokiem miała być dawczyni….). Niesamowite….

Dziekuje Wam wszystkim bardzo ❤️

 

 

P. S. Beta zrobiona, ale zapewne poczekam trochę na wynik….