Ojej, to już niedługo…..

Ale ten czas leci… Szybko… O wiele za szybko…

Zaczęło do mnie docierać, że niedługo dzidziuś przyjdzie na świat, i już go w brzuchu dluzej nie będzie… Szczerze? Zaczyna mnie to przerażać… Wogole nie myślałam do tej pory o tym, że on się w końcu urodzi… Zawsze chciałam być w ciąży, ale nigdy nie myślałam co potem…

Czuje się dobrze, ale są dni kiedy tylko leżę na kanapie i wszytsko mnie boli.

Byłam kilka dni temu na usg, okazało się że mały jest trochę za mały… Odbiega od norm.

Kolejne usg za kilka dni, żeby mieć nad tym kontrolę.

Jeżeli nie będzie rósł, będą musieli wcześniej wywołać poród, bo może być tak że jest mu w brzuchu po prostu źle.

Mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie….

To już prawie 32 tydzień!!!

Wybaczcie, że tak zaniedbałam bloga… Jakoś nie mogłam się zebrać do pisania…

Jak się czuje?

Świetnie.

Nie spodziewałam się, że tak to będzie wyglądało.

Nie mam żadnych zachcianek, fizycznie też czuje się dobrze, nic mi nie puchnie, śpię dobrze….

Malutki jest dość aktywny, nie sądziłam że aż tak mocno dziecko potrafi kopać, cały brzuch się rusza jak zaczyna swoje tańce 😅.

Szkoda, że tyle zachodu trzeba było żeby w tą ciążę zajść… Aż szkoda że to tylko 9 miesięcy…

Zapewne zaraz bym chciała być w drugiej, ale na samą myśl o kolejnym ivf robi mi się słabo…

W następnym tyg mam usg żeby sprawdzić czy łożysko się odsunęło od szyjki macicy. Jeśli nie, zapewne będzie cesarka…

W sumie wszystko już mam gotowe I kupione na przyjście małego, mam nadzieję tylko że nie urodzi się dużo przed terminem, który jest w drugim tygodniu października.

 

 

23 tydzień

Już połowa ciąży za mną… Ale ten czas leci!!!

Od 19 tyg zaczęłam czuć ruchy małego, a od 20 tyg ruchy są takie mocne że je czuć pod ręką i widać na brzuchu.

Dziwne uczucie.

Czuje się dobrze, trochę pobolewa mnie kręgosłup i noga, ale poza tym wszystko jest ok.

Brzuszek malutki, ale widoczny.

Niedługo mam wizytę u fastlege.

To już prawie 20 tydzień…. 💙

Byłam kilka dni temu na usg w szpitalu w którym będę rodzić. Pierwsze i jedyne badanie tutaj podczas ciąży.

Wszystko jest dobrze z dzidziusiem.

Na 100 % chłopiec 💙.

Czuje się dobrze, nie mam w sumie żadnych objawów typowo ciążowych.

Brzuszek zaczyna rosnąć, ale powolutku.

Nadal przyjmuje klexane w dawce 2000 i baby aspirin.

Muszę się ponownie stawić na usg w 32 tygodniu bo łożysko jest za blisko szyjki macicy I chcą zobaczyć czy się cofnie.

 

 

 

Podsumowanie mojej “przygody”

mon

Dokładnie 2 lata zajęło mi IVF. Przez ten cały czas życie toczyło się tylko wokół zastrzyków, lekow, testów…. 2 lata wyrwane z życia…

Czy czegoś teraz żałuję?

Tak… Tego że od razu nie wybrałam dobrej kliniki tylko patrzyłam na łatwy dojazd czy pieniądze..

A propos pieniędzy…

Wydaliśmy ok 300 000 kr na samo ivf i leki, nie licząc biletów, zakwaterowania itp….

Czy zrobiłabym to ponownie, żeby mieć 2 dzieci? Na ten moment NIE

Ten blogg powinien już dawno mieć inna nazwę, ale kto się spodziewał ze będziemy jeździć po świecie….

Czy zrobiłam coś dodatkowo przed ostatnimi ivf?

Tak, przeszłam na dietę niskowęglowodanowa, wydaje mi się że to mogło mieć wpływ na jakość komórek, bo po raz pierwszy nie miałam fragmentacji zarodków od kiedy przeszłam na dietę.

CIĄŻA

Czuje się dobrze, typowych objawów ciążowych nie mam zupełnie.

Jedynie jajniki są nadal powiększone i odczuwam dyskomfort, szybko się też męczę.

 

12 tydzień

Oj dawno nie pisałam… Jakoś nie było o czym…

Że względu na obecną sytuację na świecie nie mogę nigdzie zrobić testu pappa czy nift.

Byłam dziś na ul u Huseby.

Wszystko jest dobrze, serduszko pięknie bije.

Weglug rozmiaru to 12 tydzień, a termin 10.10.2020.

Znowu ciekawa data.

Najprawdopodobniej to chłopiec….

Więc… POMÓŻCIE MI ZNALEŹĆ IMIĘ POLSKO NORWESKIE!!!

 

Drugie usg Volvat

Nie spałam już od 3 rano z tego stresu…

O 12.30 byłam umówiona do pani która się nazywa Camilla Stadheim Hellum.

Bardzo miła pani doktor.

Opowiedziałam krótko swoją historie i wynik ostatniego usg, ledwo powstrzymując się od płaczu..

Siedząc już na krześle ginekologicznym nawet na początku nie chciałam patrzeć na ekran.

Dopiero spojrzałam jak powiedziała że wszystko jest w porządku, i wtedy na ekranie zobaczyłam że pęcherzyk nie jest pusty!

Zapewniała mnie że wszystko jest ok, ze jest pęcherzyk żółtkowy i zarodek, i że bije serce!

I jak się okazuje, pęcherzyk ciążowy wcale nie jest za duzy… Więc nie wiem czy Huseby źle mi napisał, czy źle zmierzył czy co jeszcze…

Nie pozwolila jednak na posłuchanie serca, bo coś zaczęła mówić że to nie dobre dla zarodka tak wcześnie… Trochę mnie to zdziwiło, ale nie naciskałam.

Według rozmiarów ciąża ma 6 tygodni i 1 dzien… Ale według obliczeń Penny 6+3.

Ale możliwe że implantacja była później.

Tyle stresu to ja w życiu nie miałam…..