Menopur – nauka

Byłam dziś na nauce korzystania z menopur. Wcale nie takie trudne jak mi się to wydawalo. Dostalam od razu schemat i cala rozpiske. Mam zadzwonic jak dostane okres i zaczynam brax leki 2 dnia okresu. Dawka 125, a nie jak wczesniej mi mówiono 150.

cof

Trafilam na wspaniala pielegniarke, która poswiecila mi naprawde duzo czasu i odpowiedziala na pytania od których lekarze zawsze sie wymigiwali. Przyznala mi rację, ze wiekszosc lekarzy w Riks nawet nie rozmawia z pacjentami i nigdy dla nich nie ma czasu. Ona sama jest teraz w ciazy dzieki ivf wiec napewno tez dlatego latwo jej się bylo postawic w mojej sytuacji.

Zapytałam ja, którzy pacjenci maja możliwość użycia inkubatora z kamerą do obserwowania zarodków (słyszałam od koleżanki która pochodziła do in vitro kilka tygodni temu że Riks ma taki sprzęt, dopiero go testują)- odpowiedziała że mój przypadek jak najbardziej się nadaje i mam o to prosić lekarzy na wizytach.

Wciąż czekam na wyniki kariotypu, mam nadzieję że dostaniemy odpowiedź zanim przystąpimy do kolejnego podejścia … 

Telefon z kliniki i list z Riks

Wczoraj zadzwonił dr. Mrugacz z kliniki #Bocian. Dzwonił odnosnie badania nasienia. Wszystko jest w porządku, badanie fragmentacji dna plemnika również (20 % – do 30 % norma) .

Teraz tylko czekać na wynik kariotypów. 

Wczoraj dostałam list z Riks, myślałam, że to list z całym planem i receptami, ale to tylko list z datą i godziną na naukę odnośnie #menopur (kilka dni temu dzwonili do mnie czy chcę żeby mi pokazali jak to się robi). Niestety ten lek trzeba samemu mieszać i są zwykle strzykawki do tego więc tym razem będzie trochę trudniej niż było z gonal f.

 

 

Klinika Bocian

Kilka dni temu wraz z partnerem byliśmy w klinice Bocian w Białymstoku. Wizytę mieliśmy u dyrektora placówki  dr. Mrugacza. Bardzo sympatyczny lekarz. W sumie nic nowego się nie dowiedziałam. Pytał o poprzednie próby im vitro, o choroby itp. Zrobił mi usg, partner oddał nasienie do badania. Dr. stwierdził  że bez sensu mi od nowa wszystkie badania robić skoro wyniki tych robionych w Norwegii byly poprawne. Jedyne co to kariotyp. U partnera podstawa kariotyp i badanie defragmentacji dna plemników. Dodatkowo partner chciał więcej badań.

cof

 

cof

Wyniki niektórych badań mają być na dniach  na kariotypy czeka się aż do miesiąca czasu..

Dziś zaczął mi się okres, jutro zadzwonię żeby go zameldować. Według planu od następnego okresu mam zacząć przyjmować leki. 

Nowy start

Zadzwoniłam dziś do pielęgniarki zgłosić okres. 

Zaczynamy od nowa pod koniec sierpnia. 

Wizytę w Polsce w klinice Bocian mam pod koniec lipca więc być może będę miała wyniki badań genetycznych przed kolejną próbą. 

Zdam relację po wizycie, a narazie znikam na ferie, mam zamiar odpocząć od tematu in vitro. 

Plan podejścia nr 3 (a w zasadzie 2)

Byłam dziś na kontroli żeby sprawdzić czy wszystko w porządku i aby zdecydować co dalej. Kilka dni wcześniej zadzwoniłam i poprosiłam o innego lekaza niż ostatnio (ostatnio miałam głównego profesora). Dostałam więc kobietę ze Szwecji u której byłam kilka razy przy pierwszym podejściu. 

Mam delikatnie jeszcze powiększone jajniki, płynu juz nie ma. Równo tydzień po punkcji mnie brzuch boleć. 

Nie potrafiła odpowiedzieć co mogło być przyczyną tego, że żaden zarodek nie przetrwał, ale powiedziała, że to sie zdarza i moze po prostu w moim przypadku lepiej podawać 3 dniowe. Ja sie jednak z tym nie zgadzam. 

Ten profesor (ma na imie Tom) zrobił mi plan na następne podejście. Krotki protokół, menopur tym razem w dawce 125 przez 6 dni. Później zobaczymy.

Zapytałam kiedy następne podejście, tego nie mogła powiedzieć bo to ustalają pielęgniarki ale ja będę pewnie szybko miała kolejne. Wspomniałam jej o tym, że chcę badania genetyczne w Polsce porobić, była jak najbardziej za. 

Teraz mam zamiar odpocząć od tego wszystkiego, ciężko jest psychicznie. Ale przed następnym podejściem oprócz witamin nie mam zamiaru nic robic. Akupunkturę też juz odpuszczam. Zakaz kompletny alkoholu u partnera też zdejmuje. Do tego podejścia nie pił przez 3 miesiące prawie, a rezultatu i tak brak. Więc mam zamiar żyć jak do tej pory. 

Milion myśli

Caly czas próbuję znaleźć odpowiedź dlaczego te 2 próby się nie powiodły. Co może być nie tak? 

Dlaczego zarodek nie rozwija się po 3 dobie? Czytałam o fragmentacji dna plemników, o kariotypach…. wszystkie te badania mamy zamiar zrobić będąc w Polsce. 

A może przyczyną jest przypadek? Może wystarczy zmiana leków? 

Jutro mam kolejne spotkanie z lekarzem w Riks. Prawdopodobnie znowu z tym co ostatnio. On jest szefem całego działu ivf.

Podsumowanie lekarza

No cóż… w sumie to niczego się nie dowiedziałam… Usłyszałam jedynie, ze zapewne nie przetrwały do 5 doby, bo nie lubią warunków laboratoryjnych…. Ostatnio były trzymane do 3 doby i też nie przetrwały. Stwierdził, że pierwsze podejście powinno zostac wstrzymane i anulowane zamiast robic coasting ktory jak sam potwierdził ma zly wpływ na jakość komórki jajowej. Co lekarz to co innego, ostatnio inny twierdził , że to nie miało wpływu.

Zapytałam czy coś może być źle z moimi komórkami jajowymi albo spermą partnera-odpowiedział , że nie. 

Badań genetycznych też nie kazał robić bo takie dopiero będąc w ciąży można robić. Co za bzdura. Oni chyba o kariotypie nawet nie słyszeli. 

Podsumował że to zapewne czysty przypadek ze tak wyszło.

Kolejne podejście będzie z niższą dawką leków, chciał znowu gonal ale kategorycznie odmówiłam. Więc jeśli dotrzyma słowa to bedzie #menopur następnym razem.

Jestem przestymulowana wiec dostałam zwolnienie do srody i w środę tez mam się stawic na kontrolę. Ledwo chodzę. 

W lipcu porobię w Polsce badania.

Podejście nr. 2 anulowane…

Dziś rano dostałam sms ze szpitala że mam się stawić o 12.30. Od razu stres opadł, skoro mam się stawić to pewnie na transfer. 

Niestety niedługo po tym zadzwonili z laboratorium. Zarodki przestały się dzielić.  Dzieliły się ładnie do 2 czy 3 doby tylko. 

Wyznaczyli mi kolejną wizytę o 14.30 żebym miała więcej czasu porozmawiać z lekarzem. 

Sama nie wiem co teraz. Może nie ma po co podchodzić kolejny raz skoro się nie dzielą prawidłowo? Może nie da się nic z tym zrobić?

Pod koniec lipca mam wizytę w Bocianie w Białymstoku. Chcemy porobić badania, w tym kariotyp. 

Dziwna wiadomość z laboratorium

Zadzwoniłam dziś sama do laboratorium żeby dowiedzieć się co dalej. Z tych 10 , maja jeszcze 9 które obserwują. Zapytałam dlaczego dostałam informację o tym, że tylko 2 sa dobre od lekarza w poniedziałek. Stwierdziła, że w sumie nie wie. I nie wie nic o jakości tych 9. 

Jutro mają zadzwonić i jeśli któryś się nada to będzie transfer jutro.

Niestety brzuch mnie nadal boli, mimo to mam nadal nadzieję, że to niego dojdzie.